Za to chętnie powoływano się na „wskaźnik Sahm”, opracowany przez amerykańską ekonomistkę Claudię Sahm, która przez ponad dekadę pracowała w FED. Reguła zakłada, że jeśli stopa bezrobocia wzrośnie o 0,5 punktu procentowego od najniższego punktu w ciągu ostatnich 12 miesięcy, to oznacza, że gospodarka znajduje się we wczesnych oznakach recesji. Od stycznia ten wzrost wyniósł 0,6 punktu procentowego. Pierwsze porzekadło namawia nas do kupowania spadających akcji, drugie – przestrzega przed tym dokładnie.
- Można nawet przytoczyć znane powiedzenie z Wall Street – “kupuj, kiedy krew się leje”.
- Ostatecznie jest na trzynastoprocentowym minusie, ale model uznał, że dostawca popularnej aplikacji do nauki języków (i nie tylko) dalej jest godny inwestycji.
- Możecie w Saxo po prostu bezpiecznie trzymać kapitał – nie ma tam opłat za brak aktywności.
- Ryzyko opuszczenia giełdy w takim momencie jest po prostu niesamowicie drogie.
Automatyczny portfel na wrzesień
Taka siła tego polskiego indeksu może chyba nieco zaskakiwać w kontekście tego, co nadal dzieje się na Ukrainie (dziś rano Rosja przeprowadziła atak rakietowy na Lwów). Jak widzisz moje praktyczne podejście do inwestowania nieco różni się od teorii opisanej w „Po prostu kupuj”. Wynika to po pierwsze z tego, że z portfelem to ja mam się czuć komfortowo. Po drugie Maggiulli w swojej książce nawiązuje bardziej do pasywnego inwestowania w ETF, a mój filar jest pewnego rodzaju hybrydą. Po trzecie jestem na etapie zdobywania doświadczenia na inwestycyjnym parkiecie, dlatego moja strategia potrafi ewoluować i szukać idealnego modelu, dopasowanego do indywidualnych preferencji.
- W efekcie ryzyko związane z kupowaniem akcji po długotrwałej zwyżce ich kursów jest porównywalne z ryzykiem mocno krytykowanej strategii łapania dołka, czyli kupowania po dłuższych lub głębszych spadkach.
- Ciechoński stoi na straży bliskiego mi osobiście podejścia, że zwłaszcza przy aktualnym, zwariowanym rynku, najlepszym podejściem jest długoterminowe inwestowanie.
- Okazuje się, że multum największych jednodniowych wzrostów na giełdzie następuje właśnie w okresach tuż po najgłębszych spadkach.
- To dlatego próby ucieczki przed krachem i ponownego wejścia na rynek „gdy będzie bezpieczniej” często kończą się tym, że inwestor ominie kluczowe zwyżki.
- Pamiętam ten moment doskonale i pamiętam, jak jeden z moich znajomych cieszył się i skupował akcje na potęgę, gdy ja przerażony wypatrywałem końca świata, lub przynajmniej drastycznego załamania całego przemysłu.
- Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.
Gdy rodzi się hossa, kupuj szybko i dużo, a gdy się kończy sprzedawaj szybko i bez żalu. Zamiast kupować, gdy leje się krew, zaczekaj, aż krwotok ustanie lub rana zacznie się goić, czyli kursy akcji zaczną iść w górę. Burzliwe wydarzenia ostatnich lat dostarczają w materii giełdowych zasad ciekawych doświadczeń. Ale ponieważ historia się powtarza, trudno liczyć, by wkrótce pojawiły się nowe “ludowe” mądrości, dające skuteczne recepty na giełdowe zyski. W tych przypadkach zalecenie “kupuj gdy leje się krew” okazywało się nieskuteczne i prowadziło do strat. Ale w trzech pozostałych przypadkach było jak najbardziej uzasadnione.
SP ZOZ w Augustowie zmienia organizację pracy – dodatkowy dzień wolny dla części personelu
Następnie warto przenieść je do swojego osobistego portfela kryptowalutowego, by zabezpieczyć je przed utratą. Na pogłębione korekty szerokiego rynku, w tym także amerykańskich indeksów utrzymuje spory udział obligacji skarbowych (więcej o tym znajdziesz m.in. w historii portfela). Ich obecny udział to aż 47% – piszę aż, bo biorąc pod uwagę mój wiek i horyzont inwestycyjny, to naprawdę sporo. Dzięki temu doważę udział akcji w portfelu, który historycznie radził sobie zdecydowanie lepiej od obligacji. Większość inwestorów podąża za dominującym trendem, czyli kupuje gdy akcje zwyżkują i sprzedaje, gdy tracą na wartości.
Tematy na czasie
Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania. Kupowanie taniejących akcji nie jest strategią ani łatwą, ani popularną. Umiejętnie stosowana może przynieść jednak duże zyski. Trzeba działać rozważnie, wykazywać cierpliwość i nie ulegać emocjom. Warto przy tym rzucić okiem na jeszcze jeden ze slajdów prezentacji eksperta, który dość dobitnie pokazuje, dlaczego warto być na giełdzie przede wszystkim konsekwentnie, a nie rzucać się w nerwowych ruchach.
I nie trzeba do tego jakiejś wielkiej analizy technicznej, wystarczy zdrowy rozsądek i wyciąganie właściwych wniosków. Rzecznik spółki Krzysztof Moczulski zaznaczył, że LOT nie korzysta z irańskiej przestrzeni powietrznej w rejsach tranzytowych do Azji.
Kupuj gdy krew się leje i automatyczny portfel wybrał spółki na wrzesień
Problem ze wskaźnikiem, który dobrze działał od lat 70., jest taki, że warunki ekonomiczne mocno się od tego czasu się zmieniły. W dzisiejszej gospodarce takie konwencjonalne mądrości coraz częściej okazują się bezużyteczne. To samo wcześniej powiedział Jerome Powell, Przewodniczący FED, odpowiadając na pytania reporterów dotyczące ostatniej decyzji banku centralnego o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie po raz ósmy z rzędu. Ale, co bardzo ważne – taki wynik nie byłby możliwy w krótkim horyzoncie – to zasługa czterech dekad cierpliwego pozostawienia pieniędzy na rynku.
Wg Nicka Maggiulliego w inwestowaniu największym błędem jest czekanie na idealny moment. Rynek rzadko oferuje spektakularne dołki, a nawet jeśli się pojawiają, to ich trafne wyłapanie graniczy z cudem. „Nawet Bóg nie byłby w stanie pokonać uśredniania ceny zakupu” – czytamy wprost. Dane historyczne jasno pokazują, że strategia regularnych zakupów (DCA) przez dekady biła na głowę próby łapania dołków. Zamiast czekać z gotówką, lepiej po prostu kupować – szybko i często. Bo kiedy w piątek w zeszłym tygodniu napłynęły słabe dane z rynku pracy, to inwestorzy i algorytmy nie wnikali w nie zbytnio, rzucając się do sprzedaży akcji, najbardziej bojąc się słowa „recesja”.
Nie łap spadających noży, no chyba, że leje się krew
W miarę narastania presji inflacyjnej i włączania się banków centralnych w środki stymulacji monetarnej inwestorzy często uciekają się do złota jako zabezpieczenia przed inflacją. Obligacje rządowe są uważane za bezpieczne aktywa i zwykle dobrze sobie radzą w okresach zmienności rynku. Warto w szczególności zwrócić uwagę na obligacje indeksowane inflacją, ponieważ to właśnie one potrafią zaoferować najwyższe zyski. Właśnie dlatego inwestowanie w takie sektory w okresach kryzysu jest polecane dla inwestorów poszukujących wysokich zysków. W samym portfelu jak widać powyżej przewaga spółek technologicznych.
W poniedziałek płonąć zaczął cały las, po tym, jak do gry włączył się japoński Bank Centralny, podnosząc znajdujące na absurdalnie niskim poziomie japońskie stopy procentowe. Ta od dawna oczekiwania i, wydawałaby się, dość lokalna decyzja załamała giełdę w Tokio, dobijając pozostałe rynki na całym świecie. W efekcie ciągu pierwszych trzech dni sierpnia japoński Nikkei stracił 19 proc., amerykański NASDAQ 7,6 proc., WIG20 8,2 proc. Tak jak wcześniej do rozpalania hossy wystarczyło AI czy spółki memiczne.
Historycznie rzeczywiście okresy paniki bywały świetnym momentem do zakupów. Przykładowo w marcu 2020 r., podczas wybuchu pandemii, indeks Dow Jones stracił 37% wartości w ciągu zaledwie 5 tygodni. Pamiętam ten moment doskonale i pamiętam, jak jeden z moich znajomych cieszył się i skupował akcje na potęgę, gdy ja przerażony wypatrywałem końca świata, lub przynajmniej drastycznego załamania całego przemysłu. Do portfela w sierpniu trafiła spółka Duolingo, która jak dobrze pamiętam 1-2 dni później publikowała raport i zaczęła naprawdę wysoko, bo chwilami było tam ponad 20% zysku. Ostatecznie jest na trzynastoprocentowym minusie, ale model uznał, że dostawca popularnej aplikacji do nauki języków (i nie tylko) dalej jest godny inwestycji. Sporo wzmianek na X odnośnie spółki, że jest “ekstremalnie tanio”.
Warto zdecydować się głównie na nieruchomości mieszkalne, które są zwykle bardziej odporne na okresy pogorszenia koniunktury gospodarczej. Ponadto nieruchomości na wynajem mogą zapewnić inwestorom stały strumień dochodów i potencjalny wzrost wartości kapitału w czasie. Wrzesień to miesiąc, który w kalendarzu giełdowym ma opinię pechowego – statystyki historyczne nie są dla niego łaskawe ani na GPW, ani na Wall Street. Od 2020 roku każdy wrzesień kończył się spadkami na S&P 500, a i na WIG-u częściej widzimy czerwone słupki niż zielone. Tego nie wiem, ale wiem jedno – rynek nie nagradza czekania na idealny moment. Dlatego w tym wydaniu newslettera przyglądam się strategii „po prostu kupuj”, pokazuję moje podejście do gotówki oraz dzielę się kilkoma ciekawymi obserwacjami z automatycznego portfela.
Jego zdaniem gwałtowne wahania na rynku akcji pokazują, że inwestorzy z większym dystansem powinni podchodzić do różnych rynkowych przewidywań. Wtóruje mu Brett Ryan, starszy ekonomista Deutsche Bank USA przekonując, że nowe dane o amerykańskim rynku pracy można wciąż interpretować na wiele sposobów. W swoim komentarzu napisał, że „ten raport nadal opowiada tę samą historię o rynku pracy, podtrzymywanym przez brak zwolnień, w przeciwieństwie do silnego zatrudnienia. Skład wzrostu bezrobocia jest nieco inny niż ten, który normalnie można zaobserwować na początku recesji”.
„Kupuj, gdy leje się krew”. Na panice giełdowej można zarobić konkretne pieniądze – wystarczy zdrowy rozsądek
Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych dziś rano lekko rosły, ale nie ustanawiały nowych cyklicznych maksimów. Na europejskich giełdach dziś rano brak było jakiejś dominującej tendencji (DAX Euroclear oferuje wgląd w rozliczenie niepowodzeniem z nową usługą danych -0,18 proc., CAC 40 -0,44 proc.). Tyle że, w odróżnieniu od bezsilności, z jaką zostajemy po twitterowych burzach, na ostrych giełdowych zawirowaniach można zarobić całkiem konkretne pieniądze.
Ryzyko opuszczenia giełdy w takim momencie jest po prostu niesamowicie drogie. Euro, które umacniało się do dolara od 7 marca, dziś słabło wobec amerykańskiej waluty o 0,25 proc. Podążając tradycyjnie za ruchami euro, złoty lekko słabł względem głównych walut.